Warning: Unknown: Input variables exceeded 1000. To increase the limit change max_input_vars in php.ini. in Unknown on line 0
KRIETIES TEAM


Data: 20.02.2021r
Trasa: Lębork- dworzec PKP- Plac Pokoju- Góra Czartoryja- Wieża Bismarcka- baseny- 
       dworzec PKP 6km
Prowadzący: Jan Kiśluk
Liczba uczestników: około 50

Kolejna fala pandemii na szczęście nie przeszkodziła kolegom z lęborskiego „Kahel Klubu” 
w organizacji wędrówki po Lęborku, wprawdzie miała ona charakter tzw gry terenowej i 
przeznaczona była głównie dla dzieci, ale dla dorosłych Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów 
Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego, Jan Kiśluk miał ofertę „szczepionkową” na mecie. 
Z naszego klubu na wędrówce pojawili się baron Mark von Glowitz oraz Mecenas. Ostatnie dni 
odwilży spowodowały ocieplenie ale i topnienie śniegu więc trzeba było uważać na trasie by 
na śliskim podłożu nie paść na glebę. Po godzinie 10 rano w siedzibie LOT na dworcu PKP 
zgromadziła się kadra, poza naszymi klubowiczami był oczywiście Janek, Tadek „Roszpunka” 
Lech „Big Horn” Kozłowski, Irek Krawiec, Darek „Old Firehand” prezes „Cowboy Club” z 
Maszewa, Krysia z Kazimierza, synowa Tadka, Ewa, oraz Marek „Twarda Pyta”..  Wkrótce też 
zgromadziła się grupa dzieci z lęborskich szkół, niestety nie było z nimi uroczej pani 
profesor od matematyki. W grupach nie większych niż pięć osób, wiadomo, z uwagi na rygory 
sanitarne, wyruszyliśmy w miasto, przy czym niektórzy jak Mecek i Old Firehand wyruszyli 
wprost na Górę Czartoryja by w spokoju kontemplować piękno zimowego lasu i wejść na Wieżę 
Bismarcka, dawną stację ciśnień, niedawno udostępnioną do zwiedzania. Jest ona doskonale 
widoczna dla pasażerów pociągów z Lęborka do Trójmiasta i oczywistym jest, że z wieży tej 
rozpościera się rozległy widok na pradolinę rzeki Łeby. Z Góry Czartoryja zeszliśmy nad 
rzekę, na teren dawnych basenów gdzie miało miejsce zakończenie wędrówki. Niestety pod 
wiatami roztopiony śnieg utworzył nawet nie tyle kałuże co wręcz jeziora a tam gdzie 
rozpalono ognisko, zdjęto deski z ławek. Miało to tylko jeden pozytyw, a mianowicie, że po 
zjedzeniu kiełbasek upieczonych na ognisku, dzieci szybko rozeszły się do domów, co dało 
asumpt Jankowi by rzucić hasło do intensywnego szczepionkowania. Pojawiła się unsere liebe 
Freundin, Ewa „Moorhexe” która przyjechała z Brinkenfickenhause in der Nähe Rothaarschloch 
Gebirge w Niemczech i ona też w imieniu koła przewodników w Lęborku wręczyła Jankowi 
zaległy urodzinowy prezent, elegancki zegarek ze swoją fizjonomią, aby Janek się nie 
spóźniał i aby zawsze pamiętał o swoich przyjaciołach. Za tydzień Ewa organizuje wędrówkę z 
Leśnic do Lęborka by na zakończenie ugościć nas na swojej hacjendzie gdzie poczęstuje nas 
potrawami wg średniowiecznej receptury klasztoru w Altherrschwanzdorf, będą m.in stinkende 
Heringe, Knödeln mit Schwanzsahne Pur und andere kotzende essen.. Po biesiadzie zmotoryzowani 
odwieźli gości na dworzec PKP gdzie Janek na pożegnanie poczęstował kieliszkiem „chleba soli” 
i pomógł przetrasportować zwłoki do pociągu..