Data: 01.05.2021r
Trasa: okolice Runowa- rezerwat ,,Grodzisko Runowo,,- kurhany- leśny parking 6km
Prowadzący: Tadeusz Krawczyk
Liczba uczestników: 18

Zapewne pamiętamy wszyscy imprezy organizowane przy pałacu Pod Bocianim Gniazdem w 
Runowie, majówki oraz rajdy Liścia Dębu, gromadzące wielu uczestników z uwagi na 
atrakcje pałacu i okolic. Niestety w dobie pandemii jesteśmy zmuszeni urządzać imprezy 
po partyzancku bez zapowiedzi na stronie klubowej Orłów, zaś tym razem w ogóle nie było 
mowy by zgromadzić się przy gościnnym pałacu. Za to oczywiście w planach była wędrówka 
do największych atrakcji okolicy czyli do rezerwatu Grodzisko Runowo oraz kurhanów, 
zaś początek i koniec wędrówki nastąpił na leśnym parkingu obok rzeczki, gdzie były 
wiaty i miejsce na ognisko. Dopisała też pogoda, było słonecznie i ciepło, mimo 
pesymistycznych prognoz przewidujących opady w całej Polsce. Klubowicze Orłów wyjechali 
pociągiem w składzie: Ula z Andrzejem i Mecenasem do których dosiadł się w Damnicy baron 
Mark von Glowitz. W siedzibie LOT na dworcu w Lęborku oczekiwał już na nich organizator, 
sam Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego, 
Jan Kiśluk. Powoli też zaczęli się gromadzić inni uczestnicy z Lęborka z Tadeuszem 
„Roszpunką” na czele. Roszpunka to pseudonim Tadka który zastąpił poprzednią, już 
oklepaną ksywę ”Hippis”, a wziął się od pięknych, długich włosów zamkniętej w wieży 
księżniczki.. Po skompletowaniu ekipy, wyruszyliśmy spod dworca wynajętym busem do 
Runowa, przy czym nie zatrzymywaliśmy się obok pałacu tylko od razu dojechaliśmy na 
leśny parking nad rzeczką. Tam już czekali inni turyści m.in Lech „Big Horn” z Ewą. 
Pojawiająca się już bogata roślinność nad rzeczką przywołała wspomnienie Ewy „Moorhexe”, 
której nam dzisiaj bardzo brakowało gdyż, jako znana botaniczka, mogłaby nas zapoznać z 
rozmaitymi gatunkami roślin. Ona jednak ponownie wyjechała do Niemiec, lecz tym razem 
nie do frau Trudi Arschenbach w Brinkenfickenhause in der Nähe Rothaarschloch lecz do 
miasta Wichser an der Schwule niedaleko Hamburga. Tam jej podopiecznym jest wiekowy i 
obleśny Jörgen Schwanz, na szczęście już w maju Ewa powraca do Polski. Powracając do 
imprezy, Tadek zebrał grupę i poprowadził ją okrężną drogą na grodzisko zaś Janek i 
baron Mark von Glowitz po przejściu kilkuset metrów wzdłuż rzeczki otworzyli mobilny 
punkt szczepień, gdzie do wyboru były szczepionki „Bolser” i „DoktoraZeneka”.. Przez 
kilka minut towarzyszył im Mecenas, ale wkrótce poszedł dalej na kurhany, więc Janek z 
Markiem sami zaczęli się intensywnie szczepionkować aż do skurhanienia.. Malowniczość 
rezerwatu zobaczmy na załączonych zdjęciach, wzniesienia porośnięte bukowym lasem 
przywodziły na myśl Bieszczady, zaś po zejściu spod kurhanów stromą ścieżką w dół, 
wędrowaliśmy wzdłuż rzeczki gdzie widać było ślady gospodarowania bobrów.. Dodajmy do 
tego zieloną, wiosenną trawę, łany zawilców i innego kwiecia, prawdziwa sielanka..  Po 
dojściu na metę, rozpaliliśmy ognisko,Tadek wyjął gitarę, na której grał na zmianę z 
Andrzejem, zaś baron von Glowitz częstował „świętą wodą jurajską” którą mu z Zawiercia 
przywiózł w prezencie Mecek.. Biesiada zakończyła się około 14, przyjechał po nas bus, a 
do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze około półtorej godziny dlatego też wysiedliśmy w 
Pogorzelicach gdyż i wygodniej i przyjemniej było czekać na pociąg leżąc pod drzewem na 
trawce niż na ławce na dworcu w Lęborku, tym bardziej, że nie mógłby nas gościć Janek 
który musiał pilnie udać się na kurację kroplówkową do doktora Zenka.. I tak, odpoczywając i 
podziwiając białe bociany doczekaliśmy się pociągu..