Data: 11-13.06.2021r
Trasa: Lębork- Elbląg- Gietrzwałd- Olsztyn- nocleg- zwiedzanie Olsztyna- Lidzbark Warmiński-
       Olsztyn- Olsztynek- skansen- śluza Buczyniec- Nowy Dwór Gdański- Lębork
Prowadzący: Tadeusz Krawczyk, Jan Kiśliuk

Ostatnią wycieczkę autokarową mieliśmy ponad rok temu, dlatego też na wieść o wycieczce do 
Olsztyna w przeciągu kilku godzin lista chętnych była pełna. Na szczęście Wielki Mistrz Wolnej 
Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Jan Kiśluk zarezerwował stosowną ilość miejsc dla naszych 
klubowiczów i mogliśmy podróżować w miłym towarzystwie. Piątkowy poranek był ciepły i słoneczny 
więc w optymistycznym nastroju dojechaliśmy pociągiem do Lęborka gdzie przed dworcem PKP 
czekaliśmy na resztę uczestników. Z naszego klubu pojawili się Halinka i Ewa, Maryla, Mecenas, 
kapitan Halszka, tym razem nie z pieprzówką a bimberkiem, zaś z Główczyc profesorostwo Godnicze 
przywieźli barona Marka Von Glowitz z Tereskami tj żoną Marka i Florkowską, zaś w Redzie 
dosiadł się stary traper ,,Jurencjo,,. Ze znanych lęborczan, poza Tadkiem i Jankiem byli m.in 
Lech,,Big Horn,, z żoną Ewą, państwo Suszkowie ze śpiewającymi córkami, sławna Iwona Ptasińska, 
Marek ,,Twarda Pyta,, i wielu innych. Nas jednak najbardziej ucieszyła obecność legendarnej Ewy 
,,Moorhexe,, która powróciła z Wichser an der Schwule obok Hamburga gdzie wymęczył ją obleśny 
Jorg Schwanz. Czekając na autobus, Moorhexa opowiadała wesołe przygody z Wichser, gdy syn 
podopiecznego, Bernie, poprosił by Ewa pomogła mu umyć genitalia Jorgowi bo on ich nie mył 
kilkadziesiąt lat. Akcja przebiegała tak, najpierw siłowe ściągnięcie gaci staremu Jorgowi, 
wepchnięcie go do łazienki, Bernie zakłada mu z tyłu nelsona, Ewa chwyta gąbkę i mydło i próbuje 
chwycić Jorga za..hmm..,ten jednak wyrywa się i kopie, więc rozeźlona Ewa chwyta szlaucha i 
leje zimną wodą Jorgowi w krocze.. Wrzaski wzbiły się ku niebiosom.. I tak wesoło gawędząc, 
doczekaliśmy się autobusu..  Niestety, jeszcze nie wyjechaliśmy poza granice miasta, gdy 
nastąpiła awaria pojazdu.. Musieliśmy powrócić na dworzec i poczekać na transport zastępczy w 
postaci dwóch małych busów, wiadomo, że było ciasno, ale kolejarz Andrzej i Lech ,,Big Horn,, 
zadbali by rozweselić towarzystwo. Wszystkim też się podobały zaprojektowane przez Mecka 
pamiątkowe znaczki butony z napisem ,,W Olsztynie gorzałka płynie. Wycieczka degustacyjna z 
Janem Kiślukiem,,. Przez opóźnienie związane z awarią autobusu, w Elblągu jedynie ,,przebiegliśmy,, 
przez starówkę i nad kanałem portowym, po czym pojechaliśmy do sanktuarium w Gietrzwałdzie, 
a po jego zwiedzeniu, na nocleg do Olsztyna, gdzie zakwaterowaliśmy się w schronisku młodzieżowym, 
które mieściło się w centrum miasta co ułatwiało zwiedzanie. Po obiadokolacji w barze ,,U sióstr,, 
nastąpiły wieczorne konsultacje i gawędy. Następny dzień, sobota, był przeznaczony na zwiedzanie 
Olsztyna z przewodniczką, oczywiście głównym punktem programu było zwiedzanie starówki i zamku, 
ale dociekliwy   Mecek postanowił zobaczyć sławny żydowski dom oczyszczenia Bet Tahara 
znajdujący się na dawnym kirkucie a zaprojektowany przez sławnego architekta Erica Mendelssohna. 
Ten sławny dom przypominał jednak bardziej garaż, zobaczcie sami na zdjęciu, więc Mecek poszedł 
nad Łynę by pokontemplować widoki zabytkowych wiaduktów.. Po zwiedzaniu i obiedzie pojechaliśmy 
do Lidzbarka Warmińskiego, niestety wówczas już zaczął padać deszcz i zrobiło się chłodno, więc 
opiekuńczy Janek zarządził posiadówkę nad rzeką. Obejrzeliśmy zamek, rynek z gotycką wieżą bramną, 
cerkiew w dawnym dwuwieżowym kościele ewangelickim po czym udaliśmy się na spacer wzdłuż rzeki 
gdzie napotkaliśmy dwie armie, carską i napoleońską, my zaprzyjaźniliśmy się z Rosjanami bo barwa 
ich twarzy świadczyła że są godni by z nimi obcować. I rzeczywiście, łyk napoju w wielkiego 
bukłaka wielce nas pokrzepił, Mecek strzelał z muszkietu, a baron von Glowitz, wyglądający jak 
ksiądz proboszcz, pokumał się z księdzem wojskowym, ale to nie woda święcona tam  Popłynęła.. W 
busie zaćmiony ,,carskimi napitkami,, Mecek spanikował że zgubił plecak.. wszyscy mu współczuli, 
ale okazało się, że plecak był w schronisku.. No i nowa ksywa ,,Mecek Plecak,,. Z Lidzbarka 
wróciliśmy do Olsztyna na nocleg, a następnego dnia już wyjazd do domu, przy czym najpierw 
zajechaliśmy do Olsztynka by zwiedzić skansen i zakupić pamiątki, a także zakąsić co nieco w 
miejscowej karczmie.. Wyjechaliśmy z opóźnieniem a po drodze jeszcze postanowiliśmy obejrzeć sławną 
śluzę w Buczyńcu gdzie są przetaczane statki kursujące na kanale Elbląsko Ostródzkim, mieliśmy 
szczęście że akurat trafiliśmy na zakończenie rejsu i mogliśmy obejrzeć przetaczanie statku po 
szynach. Następnie szybka jazda do Nowego Dworu Gdańskiego na obiad i znów opóźnienie wywołane.. 
kolejką do ubikacji... Na szczęście energiczna Moorhexa stanęła przed drzwiami i krzyczała ,,Nur 
zwei Minuten wird geschissen, wer länger scheist, wird rausgeschmissen !,, i popędziła towarzystwo. 
Słupszczanie się stresowali czy zdążą na pociąg z   Lęborka do Słupska, co się jednak udało lecz w 
ostatniej chwili..