Data: 12.02.2022r
Trasa: Ustka PKP- Ustka port- brzegiem morza- ścieżką nad klifami- Orzechowo- czerwonym 
       szlakiem-Ustka PKP 8 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 7

Po kilku miesiącach /poza rajdem ''Żubrzym Szlakiem''/ bezczynności w turystyce należało w 
końcu zorganizować klubową wycieczkę, tym bardziej, że po dłuższym okresie deszczów w sobotę 
miało się wypogodzić. Nadto wkrótce Ula z Andrzejem wyjeżdżają do sanatorium w Piwnicznej, 
więc zależało im na tym aby wcześniej spotkać się z przyjaciółmi na szlaku. Postanowiliśmy w 
pewnym sensie powtórzyć listopadową trasę do Orzechowa ale z pominięciem Zapadłego oraz w 
celu obejrzenia skutków huraganu ''Nadia'' który jak wiemy spowodował wiele zniszczeń w całej 
Polsce a zwłaszcza na wybrzeżu.. Rano w sobotę okazało się iż prognozy się potwierdziły, było 
słonecznie choć dość chłodno-czyli pogoda sprzyjająca wędrówkom. Z uwagi na remont szosy 
Słupsk-Ustka, postanowiliśmy do Ustki pojechać pociągiem o 8.46.  Co prawda pociąg do Ustki 
okazał się niewielkim szynobusem, ale i tak wszyscy pasażerowie się pomieścili. Wyjechaliśmy  
w składzie- Ula z Andrzejem, Brygida /z Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Tureckiej''Yarak Mustafa''/ 
z Romanem, kapitan Halszka z pieprzówką, Mecenas oraz dawno nie widziany Lider Klubu Seweryn 
który dopiero wczoraj wyszedł ze szpitala a już dzisiaj postanowił powędrować z nami. Widać 
jednak było że jest rekonwalescentem po chorobie bo nie wygłaszał uczonych pogadanek o Rzymie 
czy Dubaju, zaś rehabilituje się w mieszkaniu wujka znanego nam Martina Smuggelssona zwanego 
''Słonym Jarlem'' od smaku potraw które spożywa.. Po wyjściu z pociągu od razu skierowaliśmy się 
przez port na pierwsze zejście z plaży, niestety jeszcze w porcie Andrzej potknął się.. na 
własnej sznurówce i huknął głową o beton, nadto stłukł nogę. Gdy nieco ochłonął i wstał wołał o 
środki przeciwbólowe-takowe oczywiście mieliśmy ze sobą, ale z wiadomych względów nie mogliśmy 
ich zadać oficjalnie, więc czym prędzej  udaliśmy się na plażę by po przejściu kilkuset metrów, 
korzystając że inni spacerowicze byli daleko, rozpocząć kurację leczniczą. Przy okazji należało 
też spełnić toast na cześć Marcela któremu kilka dni temu urodziła się druga córka- Oliwia. Ula 
częstowała czekoladą, Halszka-pieprzówką, zaś Mecenas rozdał pamiątkowe znaczki które ufundował 
na cześć wędrówek kulinarnych Ewy Moorhexe i jej potraw wg klasztornej receptury z Altherrschwanzdorf. 
Ewa co prawda niedawno wrócíła już do Polski z Hurenth gdzie zajmowała się blisko stuletnią Hanne 
Schlampe Hundertschwanz, ale jest nadal tak wycieńczona opieką nad tą' 'Altemöse'', że na razie 
nie chodzi na wędrówki. A my po postoju poszliśmy dalej brzegiem morza, lecz nauczeni doświadczeniem 
po listopadowej wędrówce /morze dochodziło aż do klifu i nie dało się przejść/ wspięliśmy się na 
klif koło zamkniętego wejścia obok ośrodka ''Perła'' by dalej iść-tym razem nie czerwonym szlakiem- 
lecz ścieżką tuż przy skraju klifu by móc podziwiać morze oraz.. Ślady zniszczeń po huraganie, 
powalone drzewa, rozmyty klif.. Kolejny, już dłuższy postój mieliśmy przy wydmie pod brzózką, skąd 
rozpościerał się piękny widok na morze.. Stamtąd było już niedaleko do ujścia rzeki Orzechówki do 
morza, gdzie faktycznie ślady zniszczeń po huraganie były aż nadto widoczne, a plaży praktycznie nie 
było. Rozochocony Roman przeszedł jednak po dwóch gałęziach na drugi brzeg rzeczki, choć było to 
nader ryzykowne.. Potem spoczęliśmy na mchach przy rzeczce, zauważyliśmy że rozebrano już domek i 
inne dekoracje do filmu ''Rój'', a ponieważ czas naglił należało wracać do Ustki, jak wspomniano 
na początku, nie przechodziliśmy przez Zapadłe lecz leśną drogą za znakami czerwonego szlaku przy 
czym po dojściu do ośrodka ''Perła'' nie poszliśmy dalej ulicą Wczasową lecz skręciliśmy w las by 
dojść do drogi którą szliśmy kiedyś z Zapadłego a która wchodzi do Ustki obok OsiRu. Do pociągu 
było jeszcze trochę czasu więc odpoczęliśmy z przyjemnością w nowej hali dworca w Ustce.