Data: 19.03.2022r
Trasa: Warblino- Wykosowo- leśny staw- trasą dawnej kolei- Główczyce pałac- Klęcinko 
       /hacjenda "U Benka"/ 10 km
Prowadzący trasę: Marek Janusewicz
Liczba uczestników: 16

Po latach ograniczania kursów autobusowych, co powodowało wykluczenie komunikacyjne 
wielu miejscowości, ostatnio PKS /kierowany przez znanego nam''Piszpunta''/ reaktywował 
szereg połączeń, z czego oczywiście wielce się ucieszyliśmy, bowiem otwiera to nam 
możliwości przejścia nowych szlaków. M.in można teraz dojechać porannym autobusem do 
Cecenowa, dlatego też baron Mark von Glowitz mógł zaplanować przejście nową trasą do 
Główczyc ze startem w Warblinie. Jedynym minusem było to, że trzeba było wstać wcześniej, 
bowiem autobus odjeżdżał już o 7.40. Sobotni poranek był nieco ponury, chłodny i 
jesienno-szary co nie nastrajało do wędrówek, ale dla nas to żaden problem. Ze Słupska 
wyjechała tylko czwórka turystów- Ula z Andrzejem, Mecenas oraz kapitan Halszka z 
pieprzówką, za to po drodze w Główczycach poza Markiem i  Teresą pojawiła się wcale 
liczna grupa pań w nieco zaawansowanym wieku ale za to żwawych i chętnych do wędrówki. 
W samym Warblinie zaś czekał na nas stary traper Jurencjo z Redy a chwilę potem dojechała 
Wandzia /od indyków/ z Rzuszczy. Z Warblina wyruszyliśmy drogą przez pola na wschód, na 
otwartej przestrzeni dokuczał nieco zimny wiatr dlatego też Marek narzucił szybkie tempo 
marszu by jak najszybciej dojść do lasu. Mimo chłodu widać już było /i słychać/ oznaki 
zbliżającej się wiosny-kwitnące fiołki i inne kwiaty, śpiewające skowronki, zaś klangory 
spacerujących po polach żurawi odbijały się echem od ściany lasu. Po dojściu do lasu 
nastąpił pierwszy postój, który panowie przeznaczyli na opowieści o wyprawach polarnych 
Amundsena, zaś panie-na konsumpcję zabranych ze sobą przysmaków. Kapitan Halszka sowicie 
częstowała pieprzówką więc rozochoceni i pełni zapału wyruszyliśmy w dalszą drogę. 
Wkrótce doszliśmy do starego brukowanego traktu wiodącego od Wykosowa do Szczypkowic i 
skręciliśmy w lewo,  na północ, idąc aleją wśród wysokich drzew. Do samego Wykosowa jednak 
nie wchodziliśmy, gdyż Marek- pragnąc urozmaicić trasę zaproponował byśmy znów skręcili do 
lasu i odpoczęli nad leśnym stawem. Jako iż wycieczka zaczęła się stosunkowo wcześnie, 
nie musieliśmy się śpieszyć więc chętnie usiedliśmy nad wspomnianym stawem, który- jak na to 
wskazywały wykonane prace m.in parking i betonowe schody- ma pełnić funkcje rekreacyjne. Od 
stawu idąc już bardziej zarośniętą i przegrodzoną powalonymi drzewami drogą dotarliśmy do 
nasypu dawnej trasy kolejowej do Cecenowa. Wtedy pojawiło się słońce.. Do mety szliśmy już 
cały czas ''kolejowym szlakiem'' napawając się słońcem i pięknymi widokami. Chętni mogli 
obejrzeć ruinę spalonego pałacu oraz dokonać zakupu dziczyzny w kiosku obok stacji benzynowej. 
Na mecie, czyli hacjendzie ''U Benka'' korzystając z pięknej pogody można było posiedzieć 
na dworze, rozpalić ognisko i upiec kiełbaski. Gospodarze przyrządzili nadto wiele innego 
jadła m.in krupnik na sercach a i zacnych  napitków nie zabrakło.. Był też czas na 
skontaktowanie się z przyjaciółmi-turystami, którzy dzisiaj nie mogli z nami wędrować.. Sam 
Wielki Mistrz Wolnej Loży Turystów Pomorza Rytu Beretowego Dawnego i Uznanego, Jan Kiśluk 
uczestniczył dzisiaj w obchodach Dnia Kaszubów ale ich gościnność nie była aż tak wielka jak 
Marka i Teresy dlatego też żałował, że nie mógł być z nami, ale zapewnił że jeśli tylko będzie 
okazja, otoczy nas blaskiem swej chwały.. Analizowaliśmy też nowe kursy PKS pod kątem przyszłych 
wędrówek.. Czujna Ula, widząc, że panowie niedługo nie będą mogli wstać od ogniska zarządziła 
wymarsz na autobus. Zaś w Słupsku, zgodnie z tradycją, samochód Halszki posłużył za karawan..