Data: 26.03.2022r
Trasa: Niemczewo- elektrownia wodna Strzegomino- szlakiem rowerowym- elektrownia wodna 
       Krzynia- żółtym szlakiem- Dębnica Kaszubska 14 km
Prowadzący trasę: Paweł Skowroński
Liczba uczestników: 8

Niedawno temu uradowała nas wieść o reaktywacji połączeń PKS do miejscowości ''wykluczonych'' 
komunikacyjne co otwierało przez nami perspektywy przejścia nowych, dotychczas 
''nieprzechodzonych'' szlaków. Odkryliśmy m.in że reaktywowano połączenie do Gałęzowa, 
miejscowości przy urokliwym jeziorze Głębokim i mieliśmy nadzieję powędrować w tamtych 
okolicach. Niestety okazało się, że w soboty..nie mielibyśmy połączenia powrotnego z 
Gałęzowa. Dlatego też zaplanowaliśmy poranny wyjazd tą linią aby z Niemczewa dojść do 
Dębnicy Kaszubskiej, która jest lepiej skomunikowana ze Słupskiem. Po ostatnich pogodnych 
dniach sobotni poranek okazał się pochmurny i chłodny, ale i tak na wędrówce pojawiła się 
doborowa ekipa- Marcel, Mecenas, Ula z Andrzejem, Piotr ''Złoty But'' oraz dawno nie widziani- 
Robert ''Pruszkowiak'' z Koszalina oraz prokurator Beata, która gościła nas na swojej 
hacjendzie ''U Zerwana'' w Gąbinie. Ona wraz z Meckiem w piątek wieczorem, wspólnie z kilkoma 
słupskimi radnymi biesiadowali u ''księcia Jarosława'' na działce przy ul.Borchardta więc 
byli nieco zmęczeni, podobnie jak Robert po nocce. Tym niemniej tempo rajdu, zwłaszcza na 
początku było dość raźne, z Niemczewa szliśmy najpierw drogą przez pola w alei starych drzew, 
zaś po przecięciu szlaku dawnej linii kolejowej Słupsk-Budowo, weszliśmy do lasu, by jak 
najszybciej dojść do Konradowa, gdzie planowaliśmy postój w jakimś romantycznym miejscu. 
Marcel wspomagał prowadzącego swoim GPS aż w końcu zakomunikował- ''za chwilę przejdziemy 
przez wieś''. Już widzieliśmy w oddali zabudowania Konradowa, ale przez wieś nie przeszliśmy 
bo po dawnym moście przez kanał rzeki Słupi zostały tylko przyczółki. Ale ponieważ było to 
miejsce romantyczne- tak jak planowaliśmy nastąpił postój, gdzie posilaliśmy się przysmakami 
Halszki i Uli /świetny smalec ze skwarkami/ oraz degustowaliśmy własnorobne napoje, z których 
najzacniejszym okazał się ten od Marcela.. Jak widać Marcel nie tylko jawi się jako świetny 
piwowar ale i gorzelnik. Wypoczęci po odpoczynku, skręciliśmy na zachód w stronę Krzyni, na 
tym razem istniejącym moście nastąpiły pamiątkowe zdjęcia, minęliśmy wkrótce elektrownię 
wodną Strzegomino. Rozochocony Mecek, wiedząc że szlak rowerowy do Krzyni wiedzie szeroką i 
monotonną drogą przez las postanowił urozmaicić przebieg trasy lecz źle odczytał mapę i cała 
grupę powiódł na...półwysep, otoczony wodami rzeki Słupi. Radzi, nieradzi musieliśmy się 
stamtąd wycofać bezdrożami i przez wiatrołomy i dojść do wspomnianego szlaku rowerowego, by 
po kilku kilometrach znów skręcić nad brzeg i mozolnie przedzierać się w stronę Krzyni. Teren 
był trudny terenowo ale rekompensowały nam to piękne widoki na rozlewiska rzeki z wysokiego 
brzegu. W Krzyni nastąpił kolejny postój przy przystanku, skąd mieliśmy widok na budynek 
elektrowni wodnej. Nastąpiła narada którą drogą mamy dojść do Dębnicy, pierwotnie planowaliśmy 
tą przez wieś i Nadleśnictwo Leśny Dwór gdzie jest piękne miejsce biwakowe nad rzeką- ale ta 
trasa jest dłuższa o kilka kilometrów dlatego trzeba było wybrać trasę po znakach żółtego szlaku, 
przez las. Jak wspomniano na początku, rano dzień był pochmurny, lecz stopniowo zaczęło się 
wypogadzać a od Krzyni było już całkiem słonecznie- co widać na zdjęciach. Szybkim marszem 
podążyliśmy zatem szlakiem przez wysokopienny sosnowy las by zdążyć na autobus odjeżdżający z 
Dębnicy do Słupska o 14.15. Peleton się rozciągnął, na miejscu okazało się, że..nie ma z nami 
Roberta który za bardzo upajał się widokami Krzyni.. Musiał więc wrócić znacznie później ale na 
szczęście było ciepło więc nie zamarzł. W Dębnicy odłączyła się od nas kapitan Halszka która 
poszła do swoich znajomych zaś reszta bez problemu zdążyła na autobus.