Data: 28.05.2022r
Trasa: Słupsk pętla autobusowa na ul Gdyńskiej- drogą do Kusowa- przepust pod 
       obwodnicą- Płaszewko- Krępa- kładka nad Glaźną- ścieżką rowerową- Lasek 
       Płd Słupsk- sklep Żaczek 10km
Prowadzący trasę: Beata Borzemska
Liczba uczestników: 3

Ponieważ na dzisiaj większość klubowiczów miało inne plany, nadto prognozy pogody 
były dosyć nieciekawe, nic nie zapowiadało ,że w ogóle odbędzie się jakakolwiek 
wędrówka i nawet nie dawaliśmy żadnej zapowiedzi na klubowej stronie. Jednakże z 
inicjatywy Beaty która nie chciała się nudzić samotnie w domu i myślała o udaniu się 
na bazarek do Krępy, dwójka niezawodnych piechurów tj Marcel i Mecenas zdecydowała się 
jej towarzyszyć, tym bardziej iż rankiem pogoda była nie aż tak zła jak zapowiadano, 
owszem czasem z czarnej chmury spadał deszcz, ale potem świeciło słońce, i tak na 
zmianę. Z pętli autobusowej przy ul Gdyńskiej na skraju miasta wyruszyliśmy w stronę 
Kusowa nowo wybudowaną asfaltową drogą którą doszliśmy do przepustu pod obwodnicą 
Słupska. Tam, zgodnie z tradycją nastąpił pierwszy postój w trakcie którego 
zapoznawaliśmy się z "twórczością artystyczną" graficiarzy.. Następnie skręciliśmy w 
prawo i szliśmy leśną drogą na południe, zachwycaliśmy się wiosenną zielenią ozłoconą 
krzakami kwitnącego żarnowca, zwiedziliśmy też mały cmentarzyk ewangelicki przynależny 
przed wojną do wsi Płaszewko, do którego wiodła zarośnięta ścieżka w alei starych drzew. 
Przeszliśmy przez Płaszewko i wówczas prognozy pogody zaczęły się niestety spełniać, 
opady deszczu miały już charakter ciągły tak że po wejściu do Krępy przypominaliśmy 
zmokłe kury, ubrania przemokły, więc po zwiedzeniu odrestaurowanego starego cmentarza w 
Krępie z ulgą schroniliśmy się pod drewnianą wiatą obok pałacu. Zmarznięci i przemoknięci 
rozgrzaliśmy się zacnym i samorobnym napojem Marcela, dodajmy że Mecenas miał też swój, 
ale już nie takiej mocy. Po ok pół godzinie gdy deszcz przestał być aż tak intensywny. 
Udaliśmy się do celu wędrówki czyli na bazarek, gdzie z uwagi na pogodę było niewielu 
kupujących co pozwoliło nam na dokonanie zakupów bez tracenia czasu na wystawanie w 
kolejkach. Zakupiśmy pieczywo, wędliny, przetwory i soki, po czym obładowani wyruszyliśmy 
w drogę powrotną do Słupska, ale oczywiście inną trasą czyli do szlaku rowerowego i kładki 
nad rzeczką Glaźną, tam gdzie kiedyś był most kolejowy na trasie Kolei Doliny Rzeki Słupi 
do Budowa. Kolejny krótki odpoczynek i już bez przerwy forsując tempo szliśmy do Słupska 
ścieżką rowerową przez las a potem wzdłuż szosy. Niedaleko od Słupska skręciliśmy do lasu, 
przeszliśmy koło stawu niedaleko zabudowań Akademii Pomorskiej i zasiedliśmy na początku 
Alei Brzozowej bowiem Beata miała jeszcze sporo czasu do odjazdu autobusu do Gąbina. 
Mimo deszczu posiedzieliśmy zatem na ławce, dopijając resztki eliksirów z piersiówek a 
potem podeszliśmy pod sklep Żaczek gdzie zamówiliśmy taksówkę która rozwiozła Marcela i 
Mecka do domów zaś Beatę pod dworzec PKP.