Data: 30.07.2022r
Trasa: Dębina- brzeg morza- Poddębie 5 km
Prowadzący: Halszka Szuryn
Liczba uczestników: 7

Pewnym paradoksem, choć nie do końca jest to, że najmniej wspólnych klubowych 
wędrówek odbywa się..w miesiącach letnich, bowiem każdy ma przecież swoje plany 
urlopowe i trudno zorganizować ekipę na trasę. W sierpniu jak zwykle ''Orły'' 
udają się w góry więc w ten ostatni weekend lipca, korzystając z dobrej pogody, 
postanowiliśmy spędzić czas na plaży. Wyjechaliśmy ze Słupska dość późno, bowiem 
o godzinie 10.10 gdyż prosił nas o to stary traper ''Jurencjo'' z Redy, oprócz 
niego w wycieczce brali udział-Ula z Andrzejem, kapitan Halszka /mimo braku cukru 
przyrządziła mocną pieprzówkę/, Mecenas- chcący się zregenerować po OWRP oraz 
Mariola i Andrzej Jóźwiakowie. W Dębinie od razu udaliśmy się nad brzeg morza 
przy czym z uwagi na dużą liczbę plażowiczów musieliśmy przejść ok 2 km by znależć 
w miarę cichy zakątek. Andrzej wyjął własnorobny produkt który smakował nawet 
paniom, zaś Halszka i  Ula częstowały jadłem. Trzeba było jednak jeść szybko a 
nie delektować się smakiem bowiem dość silny wiatr zawiewał piaskiem. Rozochoceni 
Mecenas i Andrzej postanowili zażyć morskiej kąpieli, woda była znośna a przy 
okazji chłodziła nie tylko ciała ale i...butelkę. Omawialiśmy plany ewentualnych 
przyszłych wycieczek w tym wrześniowy wyjazd do Międzyzdrojów /o czym poinformowała 
nas Ewa Moorhexe/, byłoby to w pewnym sensie wspomnienie wycieczki do Wolina gdzie- 
wówczas- pewien Wiking ożył.. Teraz tego ''Wikinga'' nie ma już pośród nas, ale 
pamięć o nim- czyli o Janku- jest wciąż żywa. Siedzielibyśmy jeszcze długo 
korzystając ze słońca ale i wokół nas zaczęli pojawiać się wczasowicze a nadto 
Jurencjo śpieszył się na pociąg. W Poddębiu miłym akcentem było to iż na terenie 
dawnego cmentarza ewangelickiego aktywiści ze stowarzyszenia Gryf ustawili resztki 
odnalezionych niedawno nagrobków i tym samym opuszczone i zarośnięte miejsce 
ponownie przybrało wygląd nekropolii. Podczas gdy Jurencjo w towarzystwie Mecka 
udali się na autobus /o 14.10/ reszta podążyła do restauracji ''Pod Sosnami'' na 
rybkę i wróciło do Słupska godzinę później.