Data: 22.10.2022r
Trasa: Polanów parking- Święta Góra Polanowska- żródełko cudownej wody- Polanów 
       miasto- Czerwony Most- Góra Warblewska- niebieskim szlakiem- Wielin 13 km
Prowadzący: Robert Bąk	
Liczba uczestników: 150

Od wielu lat słupski oddział PTTK organizuje tzw rajdy pseudogórskie- wprawdzie 
Pomorze leży na nizinach ale przecież zdarzają się dość wysokie wzniesienia jak 
np Góra Rowokół czy Wierzyca- w ramach tych rajdów "zdobywa się szczyty" choć 
znikome w stosunku do tatrzańskich- ale zawsze to frajda. W tą sobotę pojechaliśmy 
do Polanowa, z naszego klubu był tylko Mecenas, ale ogólnie frekwencja była liczna- 
dwa autokary ze Słupska oraz ekipa z Miastka- w olbrzymiej większości była to 
młodzież szkolna. Start miał miejsce u podnóża Góry Polanowskiej zwanej Świętą Górą- 
tam już wędrowaliśmy, niektórzy niejeden raz, ale zawsze przyjemnie było po raz 
kolejny obejrzeć ciekawe przydrożne kapliczki oraz pustelnię na szczycie góry. 
Ciekawostką były nowe Elementy ''wystroju'' góry- jak np tablice poświęcone Ormianom- 
ofiarom rzezi tureckiej. Ze Świętej Góry schodziliśmy ścieżką obok źródełka z 
"cudowną wodą"- dzieciaki się dorwały do jej picia co widząc sfrustrowany Mecenas 
oddalił się ze stwierdzeniem- "wodę piją..jak zwierzęta..ja mam inną cudowną wodę" i 
mile spędził czas na uboczu.. Potem musieliśmy iść chodnikiem przy szosie wiodącej 
obok dawnego dworca /Polanów był kiedyś dużą stacją węzłową- stąd biegły m in linie 
do Korzybia i Grzmiącej, rozebrane przez Sowietów po wojnie/ zaś po przejściu 
Polanowa dalej szliśmy bądź po dawnym nasypie kolejowym bądź równolegle do niego, 
by w końcu dojść do największej atrakcji trasy- tzw "Czerwonego Mostu" czyli 
majestatycznego dawnego wiaduktu kolejowego nad doliną rzeki Grabowej. Tam nastąpił 
dłuższy postój poświęcony odpoczynkowi i podziwianiu tego ciekawego obiektu. Stamtąd 
skręciliśmy na północ, przecinając szosę i nastąpił najtrudniejszy odcinek trasy- 
podejście na Górę Warblewską. Wprawdzie ma ona  ''jedynie'' 170 m npm, ale podejście 
było żmudne i forsowne, trudne zwłaszcza dla młodszych dzieci. Nic dziwnego że gdy 
już weszliśmy na szczyt kolejny postój był niezbędny. Było mglisto, parno i wilgotno, 
na szczęście nie padało, ale na panoramę okolic nie było co liczyć.. Co niektórzy 
szukali grzybów ale te okazy które odnajdywali były już w większości przejrzałe i 
zgniłe.. Dalej szło się już przyjemniej bowiem schodziliśmy z góry a następnie 
wędrowaliśmy leśną drogą za znakami niebieskiego szlaku. Było to już tylko około 4 km 
ale wszyscy byli już zmęczeni. Dlatego z radością powitaliśmy brzeg jeziora Trzcińsko 
zwiastujący iż już blisko do mety. Zakończenie miało miejsce w Wielinie nad jeziorem, 
gdzie wszyscy zostali poczęstowani grochówką. Mogliśmy również wejść do wnętrza 
zabytkowego szachulcowego kościółka gdzie podziwialiśmy piękny, drewniany ołtarz. Nie 
mogliśmy jednak zbyt długo odpoczywać w Wielinie, bo byliśmy już spóźnieni ponad godzinę 
od przewidywanego regulaminowego czasu zakończenia, w związku z czym wkrótce 
musieliśmy się zbierać do odjazdu..